Make your own free website on Tripod.com
Beata Garnytë

Szafirowy jubileusz "Wilii"

27 kwietnia br. w holu Wileńskiego Pałacu Koncertów i Sportu jeszcze na długo przed zapowiadanym na godzinę 16. 00 galowym koncertem Polskiego Zespołu Artystycznego "Wilia" zapanowało niezwykłe ożywienie. Zaczęli się tu bowiem gromadzić przyjaciele tego zespołu, jego miłośnicy, jak też ci, którzy przed laty w nim tańczyli i śpiewali.

Jadą goście, jadą

Na jubileuszowy koncert przybyło też liczne grono gości, a wśród nich posłowie na Sejm RL, minister kultury RL Arűnas Bëkšta, wiceminister kultury RL Ina Marčiulionytë, dyrektor Departamentu Mniejszości Narodowych i Wychodźstwa Remigijus Motuzas, Ambasador RP w Wilnie prof. Eufemia Teichmann, Konsul Generalny RP w Wilnie prof. Mieczysław Jackiewicz, mer Wilna Rolandas Paksas, prezes Kongresu Polonii Kanadyjskiej Stanisław Godzisz, starosta Mrągowa Ryszard Soroka i wielu innych.

Polonezy, mazury, oberki...

"... Jakby sto wrzecion pełnych różnobarwnej wełny wiło się po izbie z turkotem i okręcało się tak szybko, że już żadne oko nie rozeznało, gdzie chłop, gdzie kobieta; nic, ino jakby kto tęczę rozsypał i bił w nią wichurą, że grała kolorami, mieniła się i wiła coraz prędzej, wścieklej, zapamiętalej..." Tak w "Chłopach" Władysław Reymont opisywał oberka, którego tańczono podczas wesela Maćka Boryny i Jagny, tak też tańczyła podczas szafirowego jubileuszu ten taniec "Wilia". A oprócz niego byli oczywiście dostojne polonezy, żwawe mazury i zadziorne polki. Szykowany z myślą o tym dniu program odzwierciedlał 45-letni dorobek tego znanego i lubianego zespołu. Widzowie ujrzeli tu zarówno najlepsze pozycje z lat ubiegłych, jak też szereg pieśni i tańców premierowych, w tym m. in. suitę opoczyńską i żywiecką, przyszykowane przez kierownika grupy tanecznej i choreografa zespołu Helenę Rotkiewicz oraz dyrektora zespołu Romana Rotkiewicza (kierownikiem artystycznym chóru i dyrygentem jest Renata Brasel).

Tego wieczoru na scenie Pałacu Koncertów i Sportu nie zabrakło też debiutantów, po raz pierwszy bowiem przed tak szerokim gronem publiczności pojawiła się młodsza grupa tego zespołu, kierowana przez Ryszarda Rotkiewicza.

Zgodnie z panującą w zespole tradycją, co pięć lat na scenę wracają weterani zespołu i biorą udział w koncercie galowym. Tak też było i podczas tego koncertu. Potwierdzając swą wierność "Wilii" weterani zaprezentowali 15-minutowy program. Gdy na scenę Pałacu Koncertów i Sportu wyszli przedstawiciele aż trzech poprzednich generacji tańczących i śpiewających w tym zespole, na widowni zerwała się prawdziwa burza oklasków. Tak witano tych, których nie złamał wiek, którzy pomimo upływu lat i siwizny na skroniach pozostali młodzi duchem i pełni życia, wierni miłości swego życia - ludowym tańcom i pieśniom.

Podczas jubileuszowego koncertu tancerze - weterani wykonali kadryl wileński, polkę strypuńską i suitę rzeszowską. Niezrównani byli też śpiewacy, a wśród nich oczywiście Jan Skrobot, który zaśpiewał swego sławnego "Furmana" bez żadnej pozy, żadnych zbędnych chwytów scenicznych. Tak jak za dawnych czasów zachwycił publiczność swym pięknym głosem i niezwykłą muzykalnością.

Pełne ręce roboty miała tego wieczoru kapela, kierowana przez Zbigniewa Makowskiego, przygrywała bowiem i do tańca, i do pieśni, a robiła to z takim zapałem, że nogi nie mogły ustać na miejscu i to nie tylko u dawnych zespolaków, lecz też u całej publiczności.

A było tak

Zapomnijmy na chwilę o koncercie szafirowego jubilata i zajrzyjmy w przeszłość. Jak pisał "Czerwony Sztandar" dnia 10 kwietnia 1965 z okazji obchodów 10-lecia zespołu, wszystko się rozpoczęło w roku 1955. "Pierwszy koncert zorganizowany staraniem studentów Uniwersytetu Wileńskiego i Pedagogicznego w 1955 roku z okazji setnej rocznicy śmierci Adama Mickiewicza, był bodźcem do stworzenia polskiego zespołu pieśni i tańca. To nic, że organizatorzy Tadeusz Stefanowicz, Franciszek Kowalewski i inni mieli duże kłopoty z ułożeniem programu, bo nie było gotowych wzorów. Entuzjazm młodzieńczy pokonał te trudności" - pisał J. Stachowski.

Z czasem zespół się rozrósł i przeszedł pod opiekę Zofii Gulewicz, Wiktora Turowskiego i Edwarda Pilipaitisa. Właśnie dzięki tym ludziom, a także dzięki ofiarnej pracy wszystkich członków zespołu "Wilia" się rozwijała i osiągała sukcesy na koncertach, przeglądach, festiwalach. Ponadto zespół ten na stałe wszedł do życia kulturalnego nie tylko Litwy, lecz również Polski, gdzie niejednokrotnie koncertował. Na różnych scenach świata zespół ten wystąpił ponad 1000 razy. Zostało opracowanych ponad 600 pozycji koncertowych, w tym 60 układów tanecznych. Przez zespół przewinęły się tysiące ludzi, którzy teraz z godnością noszą miano "Wiliowiec". Około 40 z nich kierowało, bądź kieruje 30 nowo powstałymi i działającymi obecnie zespołami. Wśród nich można by wymienić chociażby Lidię Wojtkiewicz ("Strumyk"), Marzenę Grydź ("Sto uśmiechów"), Irenę Zacharkiewicz ("Wilenka") i wielu innych.

O profesjonalizmie tego zespołu najlepiej świadczyć może to, co miało miejsce podczas szafirowego jubileuszu. Podczas jednego z tańców pewien tancerz wykonując trudny element potrącił mikrofon, zgasło światło i scena na kilka minut pogrążyła się w ciemności. Tancerze "Wilii" udowodnili jednak, że potrafią tańczyć w każdych, nawet najbardziej ekstremalnych warunkach i skocznego mazura zakończyli, ku ogromnej radości publiczności, w całkowitych ciemnościach.

Telegramy, pozdrowienia, kwiaty

O znaczeniu tego zespołu dla Wilna, Wileńszczyzny najlepiej mogą świadczyć pełne miłości słowa tych, którzy z różnych zakątków świata przysłali telegramy gratulacyjne, bądź też osobiście się stawili, by pozdrowić szafirowego jubilata. "Doceniając ogromny wkład Zespołu Artystycznego "Wilia" w propagowanie kultury polskiej na Litwie tym goręcej pragnę życzyć zespołowi dalszych sukcesów w pracy artystycznej, a jego członkom wytrwałości i zaangażowania" - pisał prezes Stowarzyszenia "Wspólnota Polska" prof. A. Stelmachowski. Państwowy Zespół Ludowej Pieśni i Tańca "Mazowsze" "Wilii" życzył "wielu wspaniałych artystycznych wzruszeń, sukcesów zawodowych, satysfakcji oraz realizacji najśmielszych nawet marzeń". "Mazowszu" dzielnie wtórował "Śląsk": "Wasze umiłowanie ojczystej pieśni i tańca może być wzorem poszanowania wartości bezcennych dla narodu. Wasza pasja i wola trwania w duchowej jedności z kulturą polską budzić muszą najwyższe uznanie. Łączymy się z wami w służbie temu, co przynosi dobro - w służbie ojczyźnie i pięknu".

Pozdrowienia dla "Wilii" przysłali też starzy przyjaciele z Teatru Polskiego we Lwowie. "Kierując do Was w dniach jubileuszu słowa nie mogę nie podkreślić, że w ciągu tych lat tak bardzo złączyły nas więzi przyjaźni, współpracy i serdecznego uczucia. I choć wiek nam przysporzył i siwizny, i zmarszczek, ciągle wracamy wspomnieniami do Was, jak do pierwszej miłości, która ponoć nigdy nie rdzewieje. Tak daj Wam Boże zdrowi, a Matka Boża piniędzy, jak się mówi we Lwowi, na długie długie lata"- pisał Zbigniew Chrzanowski.

Redaktor radia Koszalin Wincenty Stachowski zwrócił się do "Wilii" słowami C. Norwida:

"Błogosławione pieśni malinowe,
Błogosławione pieśni kalinowe,
Błogosławione otchłanne niebiosa,
Obłoki wiatrem gnane jak stada
I kołysane wiatrem kłosy."

"Tak przez 45 lat "Wilia" kołysała pieśniami malinowymi i radowała serca i dusze nie tylko Polaków z Wileńszczyzny, ale wszystkich w świecie, którym w sercu grają pieśni na wileńską nutę" - pisał W. Stachowski.

Szczególną radość sprawił zespołowi ksiądz prałat Józef Obrembski, który do "Wiliowców" zwrócił się z tymi oto słowami: ''Szafirowo Jubilatko, każdy człowiek nosi w swej duszy obraz Boga Stworzyciela. Stąd zdolność do tworzenia dzieł, a więc budownictwo czy poezja, śpiew czy muzyka - to są dzieła. A kochany zespół "Wilia" to dzieło, które przetrwało i rozwesela serca nasze i podnosi ducha już 45 lat. "Wilia" może rzec słowami poety "Nazywam się milion", bo miliony słuchają i wdzięcznością odpłacają. Droga "Wilio". Płyń radośnie ze śpiewem i tańcem. Niech Twój dobroczynny wpływ nie ustaje. Nie dopuścimy do tego, co wyraził Adam Mickiewicz: "Ile cię trzeba cenić ten tylko się dowie, kto cię stracił?. Cześć Waszym talentom. Jesteście dla nas "Śląskiem" i "Mazowszem".

Równie serdeczne były wypowiedzi tych, którzy się tego wieczoru zgromadzili w sali Wileńskiego Pałacu Koncertów i Sportu. Nie zabrakło też, oczywiście, pięknych kwiatów. W imieniu Departamentu Mniejszości Narodowych i Wychodźstwa "Wilię" pozdrowił jego dyrektor Remigijus Motuzas, który wręczył członkom zespołu dyplomy, przyznane z okazji 45-lecia "Wilii". Wśród nagrodzonych tego dnia byli m. in. Marzena Suchocka, Irena Zacharkiewicz, Ewa Gulbinowicz, Ryszard Rotkiewicz, Walenty Wojniłło, Paweł Gajewski.

Ze wspaniałą wiązanką kwiatów i równie pięknymi słowami tego dnia do "Wilii" zwróciła się Ambasador RP w Wilnie prof. Eufemia Teichmann. Pani Ambasador stwierdziła, że "te szafiry, które dziś widzieliśmy na scenie, miały 45 karatów. Życzę więc uprzejmie, by z czasem osiągnęły one 100 karatów, z każdym rokiem po jednym". Dalej zwracając się do członków zespołu Pani Ambasador mówiła: " Byliście wspaniali. W waszym śpiewie, ruchu widać było radość, a tylko to jest dobre, co się z wielką radością robi. Już dawno zauważyłam, że na Wileńszczyźnie rozmawia się właśnie pieśnią, tańcem, jak nigdzie w świecie. Tego się tutaj nauczyłam i to też bardzo cenię".

Dyplomy uznania członkom zespołu za szerzenie kultury polskiej na Litwie, polskiego tańca, piosenki, muzyki wręczył również Konsul Generalny RP w Wilnie prof. Mieczysław Jackiewicz. Wśród nagrodzonych byli Roman i Helena Rotkiewiczowie, Marzena Grydź, Renata Brasel, Jan Giedrojć, Daniel Romanowski, Anna Jankowska i Zbigniew Makowski.

Wspaniały prezent muzyczny przyszykował polski zespół estradowy "Rodacy", który Polskiemu Zespołowi Artystycznemu "Wilia" zadedykował pieśń zatytułowaną "Wilio - pieśni rzeko". Oto kilka linijek tej bardzo nastrojowej piosenki:

Śpiewa z nami Wilno całe,
Śpiewa z nami cały świat,
Wilii naszej cześć i chwała
I sto długich długich lat?.

Z życzeniami dla szafirowego Jubilata przyszli też jego młodzi koledzy - członkowie ludowych zespołów dziecięcych "Wilenka", "Świtezianka" "Strumyk". "Szanowna Jubilatko. W niskim pokłonie przed Tobą stajemy, słowa najszczerszych życzeń złożyć pragniemy. Bądź nam patronem i z werwą śpiewaj i tańcz przez następne sto lat. A my, mali uczestnicy "Wilenki" z syrokomlówki jesteśmy zawsze gotowi zająć miejsce doskonałych weteranów" - oznajmili wszem i wobec mali tancerze "Wilenki", zaś przedstawiciele "Świtezianki" z myślą o tym, by "Wiliowcy" nie zapomnieli dzieciństwa, wręczyli im słodkie lizaki ze słowami "Kochani "Wiliowcy", wspaniali jesteście, / Ciepło serc dziecięcych od nas w darze weźcie. / Życzymy Wam przyjaciół mieć na całym świecie. / I jak w tej bajeczce, czego jeszcze chcecie".

Życzenia Jubilatce złożyli też "Prząśniczka", "Landwarowianie", "Solczanie", "Kotwica", "Wileńszczyźna", prof. Romuald Brazis, rektor Universitas Studiorum Polona Vilnensis, jak też Polski Teatr w Wilnie, którego kierowniczka, Irena Litwinowicz, była niezwykle lakoniczna i "Wilii" życzyła "stu lat, tysięcy sponsorów, milionów widzów i jeden ogromny sukces na wszystkich scenach świata".

Na jubileusz "Wilii" licznie też stawili się przyjaciele z Mrągowa ze starostą mrągowskim Ryszardem Soroką na czele, który powiedział: "Drodzy jubilaci. Mija 45 lat waszego istnienia. Wydawać się może, iż jest to sędziwy wiek dla zespołu, jednak ani przez chwilę nie pozwoliliście nam, sympatykom, odczuć znużenia Waszą twórczością. Dzięki Wam kultura polska na Litwie jest silna i prężnie się rozwija. (...) Przez zespół przewinęły się tysiące osób, które w różnym czasie pracowały i pracują w ponad 30 zespołach. Dzięki tym wspaniałym artystom zasłużyliście na chlubne miano Matki Wileńskich Zespołów". Ponadto mrągowianie oficjalnie zaprosili "Wilię" na VI Festiwal Kultury Kresowej w Mrągowie.

Jak zawsze niepowtarzalny był Dominik Kuziniewicz, który jubilata wyszedł pozdrawiać wspólnie z przedstawicielami "Zgody" i "Kapeli Wileńskiej". Nasz sławny Wincuk swym pozdrowieniem rozbawił całą publiczność: "Ja tak zdziwił sia dzisiaj - popatrzajcie, kolejka stoi. A ja już myślał, że kolejki dawno już kończyli sia. Ale daj Boże, żeby zawsze taka kolejka była. (...) My życzymy naszej "Wilii", by ona była zgodna, jak "Zgoda", rozśpiewana, jak "Kapela Wileńska" i wszechobecna, jak Wincuk, bo on wszędzie szwenda się".

Na zakończenie koncertu galowego dyrektor "Wilii" Roman Rotkiewicz serdecznie podziękował wszystkim tym, którzy przybyli na ten jubileuszowy koncert, jak też przyjaciołom, którzy złożyli, bądź za pośrednictwem telegramów, faksów i listów, bądź też osobiście życzenia. Nie pominął też sponsorów, bez których wsparcia koncert ten nie mógłby się odbyć. Wśród tych ostatnich byli m. in. Departament Mniejszości Narodowych i Wychodźstwa, Konsulat RP w Wilnie, Kongres Polonii Kanadyjskiej, firmy "Ardena", "Nemëja", hotel "Gintaras" i wielu innych.

Roman Rotkiewicz poprosił też publiczność o podzielenie się na 2 części - na tych, którzy niegdyś tańczyli bądź śpiewali w zespole, a także na tych, którzy "Wilię" przez wszystkie te lata oklaskiwali. Wszystkich "Wiliowców" powitano ogromnymi brawami.

Na zakończenie koncertu na scenie pojawił się ogromny tort, ufundowany przez kawiarnię "Alina" (dyr. A. Popławski), na którym paliło się 45 świeczek, po czym sala odśpiewała sto lat.

Fot. Walemar Dowejko

NG 23 (459)