Make your own free website on Tripod.com
Irena Mikłaszewicz

Archidiecezja wileńska-aspekt
narodowościowy

Tak się historycznie złożyło, że zarówno w Polsce jak i na Litwie katolicyzm przede wszystkim utożsamiany był z przynależnością narodową. Kościół katolicki w obu tych krajach bronił wartości narodowych podczas zaborów w wieku XIX i pozwalał zachować tożsamość narodową w czasach inwazji komunizmu, a całkiem niedawno odegrał znaczącą rolę w procesie przemian społecznych, które doprowadziły do niepodległości państwowej obu narodów. W Polsce określenie Polak katolik równoznaczne jest określeniu Litwin katolik na Litwie.

Podobieństwo wynikające z utożsamiania przez większość Polaków i Litwinów przynależności narodowej z religią na pewno rzutowało i na zachodzące procesy w Kościele katolickim na Litwie, a przede wszystkim na sytuację katolików obu narodowości w archidiecezji wileńskiej.

Konflikty narodowościowe, a raczej wzajemne pretensje Polaków i Litwinów o dyskryminację narodową z jednej lub drugiej strony żywe są na Wileńszczyźnie od lat co najmniej 99 i nadal aktualne. Podobnie jak całe społeczeństwo, lub znaczna jego część, Kościół katolicki także doświadczał i doświadcza tego bezpośrednio. Wystarczy wspomnieć, że każdy biskup wileński od bł. Jerzego Matulewicza poprzez R. Jałbrzykowskiego, M. Reinysa, a w czasach komunistycznych K. Paltarokasa aż do obecnego ordynariusza abpa A. J. Bačkisa - nie uniknął zarzutów czy oskarżeń o preferowanie jednej narodowości nad drugą. Trzeba także zaznaczyć, że grę na uczuciach narodowych umiejętnie wykorzystywały sowieckie organy bezpieczeństwa w walce z Kościołem katolickim na Litwie.

Okres sowiecki

Na czym bazowało się przekonanie władz, że w celu podporządkowania Kościoła własnym interesom, możliwe jest wykorzystanie czynnika narodowościowego? Można to ustalić na podstawie charakterystyk stosunków między duchowieństwem polskim a litewskim, jakie skrzętnie gromadziły organy sowieckich Służb Bezpieczeństwa. Jeszcze w 1940 r. charakteryzując sytuację archidiecezji wileńskiej agent "Stary" (Staryj) pisał, że wspólna działalność polskiego i litewskiego duchowieństwa jest nie do pomyślenia, ponieważ Polacy zawsze chcieli, żeby Wileńszczyzna należała do Polski, a Litwini pragnęli przyłączenia jej do Litwy. "Różnica w poglądach politycznych polskiego i litewskiego duchowieństwa- pisał dalej agent - przejawia się nawet w ich stosunku do spraw kościelnych. Polskie i litewskie duchowieństwo nie spotyka się nawet w celu omówienia ogólnych spraw religijnych.'' W doniesieniu agenturalnym z 1946 r., zatytułowanym " Polskie wpływy" można przeczytać, że na Wileńszczyźnie " Kościół zgodnie ze starą tradycją kontynuuje swą robotę po polsku i, myślę, że w duchu polskim. Oczywiście, rozwojowi i wzmocnieniu polonizacji Wileńszczyzny przez kościół przeszkadza osoba biskupa Reinysa, który, jako Litwin, nie podtrzymuje tu polonizacji, ale sam w sobie kościół, będąc polskim, stanowi trzon polonizacji." Przytoczone tu doniesienia stanowią tylko mały fragment podobnych opinii zebranych przez NKGB o panujących na Wileńszczyźnie nastrojach wśród duchowieństwa katolickiego. Nie dziwi zatem kategoryczne stwierdzenie pełnomocnika NKWD-NKGB ZSRR na Litwę Tkaczenki, który 24 grudnia 1944 r. w swym doniesieniu dla szefa litewskiego Biura KC WKP(b) Susłowa pisał, że polskie i litewskie duchowieństwo katolickie jest skłócone na gruncie walki o władzę kościelną, co i zamierza się wykorzystać w pracy służb bezpieczeństwa.

Zakładano więc z góry, że wzajemne uprzedzenia Polaków i Litwinów na tyle będą głębokie, że wezmą górę nawet nad dobrem Kościoła. Najłatwiej osiągnąć wyznaczane cele można było pozyskując do swych działań hierarchię kościelną. Tak też uczyniono. We wspomnianym raporcie Tkaczenko zakładał możliwość specjalnej "obróbki" abpa M. Reinysa. Przedtem władze poczyniły pewne kroki w celu usunięcia z funkcji ordynariusza archidiecezji wileńskiej abpa R. Jałbrzykowskiego. W styczniu 1945 roku wraz z kilkoma innymi księżmi Polakami został on aresztowany, śledztwo trwało parę miesięcy. Pod koniec maja 1945 r. szef NKGB na Litwie Guzevičius w tajnej notatce do kierownictwa w Moskwie pisał, że śledztwo w sprawie metropolity wileńskiego zostało ukończone i że w wypadku wydalenia R. Jałbrzykowskiego poza granice Litwy zamierza on osiąść w Białymstoku i stamtąd kierować pozostającym pod jego władzą duchowieństwem. Guzevičius uważał wydalenie R. Jałbrzykowskiego za celowe, ponieważ pewien był, że żaden posłany przez metropolitę kurier lub wysłannik nie przeniknie przez granicę, aby kontaktować się z pozostałym tu duchowieństwem. Szef litewskiego NKGB prosił moskiewskie kierownictwo o szybką decyzję w tej sprawie, ponieważ "przebywanie Jałbrzykowskiego w Wilnie zrywa przeprowadzenie zaplanowanych przez nas przedsięwzięć". Metropolita wileński został wydalony do Polski na mocy decyzji Kolegium Specjalnego przy NKWD ZSRR z dnia 4 VI 1945 r.

Podczas, gdy R. Jałbrzykowski przebywał w więzieniu, funkcjonariusze NKGB przeprowadzili rozmowę z jego zastępcą arcybiskupem M. Reinysem. W protokole tej "rozmowy" rzuca się w oczy wyraźna chęć sprowokowania abpa M. Reinysa, aby uznał fakt aresztowania R. Jałbrzykowskiego, jako pozytywne posunięcie władz mające na celu zapewnienie w archidiecezji wileńskiej należnych praw Litwinom. M. Reinys nie poddaje się prowokacji i mówi, że nie może ocenić faktu aresztowania R. Jałbrzykowskiego, ponieważ nie zna materiałów, na których podstawie go oskarżono, a co do swej działalności, jako rządcy archidiecezji, deklaruje, że będzie kierował działalnością Kościoła w taki sposób, żeby służył on wszystkim narodom zamieszkałym na Litwie. Nie powiodła się próba zwerbowania M. Reinysa i w 1946 r. fakt takiej propozycji ze strony funkcjonariuszy MGB arcybiskup określił, jako oburzający. Szczególnie zdenerwowała M. Reinysa propozycja, że zostanie dla niego, jako agenta, opracowana specjalna instrukcja. Prowadzący rozmowę funkcjonariusz MGB zaczął wówczas przekonywać arcybiskupa, że nikt nie pragnie z niego uczynić agenta, a chodzi tu jedynie o "konfidencjalne" konsultacje M. Reinysa z władzami, dotyczące różnych stron życia Kościoła. Jak wiadomo, M. Reinys na żadną formę współpracy się nie zgodził, co przypłacił aresztowaniem w 1947 r. i śmiercią w więzieniu dla szczególnie niebezpiecznych przestępców w 1953 r. w Rosji. A więc próba wykorzystania uczuć narodowych, jako przeciwwagi dla wartości ogólnochrześcijańskich i dobra Kościoła w wypadku abpa M. Reinysa nie powiodła się.

Nadal jednak KGB umiejętnie żonglowało uczuciami narodowymi namawiając księży Litwinów, aby w obronie praw katolików swojej narodowości donosili na księży Polaków, a kapłanów narodowości polskiej do demaskowania "nacjonalistycznych" nastrojów wśród duchowieństwa litewskiego. Trzeba zaznaczyć, że metody, jakie KGB stosowało wobec księży, aby zmusić ich do współpracy, odznaczały się szczególną brutalnością, albo bazowały na negatywnych cechach charakteru niektórych duchownych, jak pragnienie kariery, poczucie "niezwykłej" misji, jaką jakoby spełniał dopuszczony do bliskiej współpracy z organami bezpieczeństwa ksiądz. Trzeba też zaznaczyć, że bezwzględna większość kapłanów ofiarnie spełniało swe obowiązki, płacąc za brak kompromisów życiem lub kilku, albo kilkunastoma latami ciężkiej pracy w łagrach. Byli księża Litwini i Polacy, którzy dobrze rozumieli, że tylko razem, bez podziałów można skutecznie przeciwdziałać sowietyzacji społeczeństwa. Takie postawy KGB skrupulatnie odnotowywało i w zarodku próbowało zdławić wspólne polsko-litewskie inicjatywy, np. wyjazd delegacji katolików Litwinów i Polaków w 1949 r. do Moskwy w celu ratowania przed zamknięciem wileńskiej katedry. Znamienny jest fakt, że według danych statystycznych z 1958 r. w archidiecezji wileńskiej ogromna większość księży Litwinów i Polaków posiadało znajomość obu języków polskiego i litewskiego i służyło wiernym bez względu na narodowość. Sytuacja taka trwała przez cały okres sowiecki, a i dzisiaj pracujący na Wileńszczyźnie księża zarówno Polacy jak i Litwini służą wiernym w zależności od potrzeb po polsku i po litewsku. Ograniczone możliwości przyjmowania kleryków do jedynego na Litwie Kowieńskiego Seminarium Duchownego sprawiły jednak, że liczba księży stale się kurczyła, a szczególnie dotkliwy brak był kapłanów narodowości polskiej

Źródła: Catalogus ecclesiarum et cleri partis Archidiocesis Vilnensis, quae ad Lithuanium pertinent (1945 08 16), LCVA, f. R-181, ap. 1, b. 24, s. 79-97; Elenchus cleri Archidiocesis Vilnensis 1953 r.; lista księży i czynnych kościołów z 1948 07 09, tam, f. R-181, ap. 1, b. 24, s.38-40; lista księży archidiecezji wileńskiej z 1949 r., tamże, s. 41; dane statystyczne dotyczące Kościoła katolickiego na z 1 I 1953 r., tamże, ap. 3, b. 32, s.27-47; lista księży archidiecezji wileńskiej z 1958 r., tamże, ap. 1, b. 86, s. 44-46; Lietuvos Kataliku Bažnyčios žinynas, Vilnius 1991.

Nie idealizując jednak trzeba stwierdzić, że w ciągu tych kilkudziesięciu lat ustroju sowieckiego istniała wynikająca z przynależności narodowej wzajemna nieufność wśród duchowieństwa, z trudem łamana przez księży otwartych, żyjących ideałami Kościoła naprawdę powszechnego.

Ostatnich lat 10

Kiedy w 1990 r. Litwa stawiała pierwsze kroki ku niepodległości, a wierzący cieszyli się ze zwrotu wileńskiej katedry, ówczesny biskup J. Steponavičius nie zezwolił na wprowadzenie w katedrze nabożeństw w jęz. polskim, a dwu kapłanów Litwinów z wileńskich mieszanych polsko-litewskich parafii wysłał na prowincję, m. in. za to, że zbyt dobrze układały się im stosunki z wiernymi Polakami. Dziwny powód do kary, ale wówczas, kiedy antypolskie nastroje stanowiły nieodłączną część propagandy, skierowanej na rozbudzenie narodowych uczuć wśród Litwinów, decyzja ta zaskoczyła raczej niewielu. Była ona logiczną konsekwencją lansowanego przez media i polityków postrzegania Polaków na Wileńszczyźnie, jako wrogów litewskiej niepodległości. Nie miejsce tu na szersze omawianie tego problemu, chcę tylko zaznaczyć, że "wypracowany" przez media litewskie (i polskie w kraju też) na przełomie lat 80/90 stereotyp Polaka z Wileńszczyzny, jako zdecydowanego przeciwnika odrodzenia narodowego Litwinów, w społeczeństwie litewskim funkcjonuje dotychczas i w znacznym stopniu rzutuje także na stosunki między katolikami obu narodowości.

Jedyną alternatywą jest możliwie jak najszersze nawiązanie wzajemnych bezpośrednich kontaktów między Litwinami a Polakami - wiernymi tego samego Kościoła katolickiego. Wydaje się, że jest to droga, którą powoli i z rozwagą realizuje ordynariusz archidiecezji wileńskiej abp Audrys Juozas Bačkis. Niewątpliwie ważny dla całego Kościoła katolickiego na Litwie był moment uregulowania granic archidiecezji wileńskiej zgodnie z granicami Republiki Litewskiej (grudzień 1991r.) i mianowanie abpa A. J. Bačkisa metropolitą wileńskim. Nie zamierzam szczegółowo ustosunkowywać się do każdej decyzji nowego metropolity, chcę przytoczyć tylko kilka faktów

Otóż w archidiecezji wileńskiej w 1990 r. były 92 czynne kościoły, w których pracowało 102 księży, w tym 12 Polaków. W 1993 r. archidiecezja liczyła 91 parafii, czynnych było 103 kościołów i kaplic, z tego w 34 nabożeństwa odbywały się tylko po litewsku, w 32 tylko po polsku i w 37 w obu tych językach; posługę duszpasterską pełniło 110 księży, w tym 25 narodowości polskiej, a wśród nich było 5 kapłanów z Polski . W 1999 r. archidiecezja liczyła 105 parafii, 121 księży, w tym 34 Polaków, wśród nich 10 z Polski .

Źródła: Lietuvos Katalikř Bažnyčios žinynas, 1991 r. i 1999 r.; S. Vaitiekus, Polacy Li t- wy, Vilnius 1995.

Język polski w ostatnich latach został wprowadzony w parafiach w nowych dzielnicach Wilna (Wirszuliszki, Pilaitë). Także ostatnie nominacje na proboszczów w wileńskich parafiach mieszanych, np. w Wirszuliszkach, w kościele św. Teresy (Ostrobramskim), w Nowej Wilejce albo w Niemenczynie wskazują, że przytoczone tu dane statystyczne w sferze codziennego życia przekładają się na powolne przełamywanie barier wzajemnych uprzedzeń i nieufności zarówno wśród księży jak i wierzących. W tym procesie najważniejsza staje się już nie narodowość, tylko osobiste cechy kapłana czy świeckiego katolika. Coraz więcej Polaków modli się wraz z Litwinami podczas Mszy św. sprawowanych w języku litewskim, i coraz częściej spotykam Litwinów, uczestniczących wraz z Polakami w Eucharystii o godz. 15 przed obrazem Jezusa Miłosiernego w kościele Świętego Ducha. Także młodzież litewska i polska nawiązuje wzajemne kontakty. Piszę o tych faktach, dobrze sobie zdając sprawę z problemów, jakie jeszcze istnieją, ale wydaje mi się, że można będzie je rozwiązywać tyko wspólnie dbając o rozwój życia duchowego w całym Kościele, a nie o preferowanie określonej narodowości. Przeszkodę stanowi tradycyjny model Litwin- Polak- katolik. Część osób szuka w Kościele katolickim przede wszystkim potwierdzenia swojej tożsamości narodowej. Dla takich katolików np. sama możliwość Mszy św. w jęz. polskim, w którym się modli co najmniej połowa wiernych archidiecezji wileńskiej, w katedrze, wydaje się zagrożeniem dla ich tożsamości narodowej; tak samo są katolicy Polacy, dla których brak Mszy św. w języku ojczystym w katedrze wileńskiej równoznaczny jest z dyskryminacją narodową. Można zrozumieć postawę jednych i drugich, pytanie pozostaje o rolę Kościoła katolickiego, jego hierarchii, duchowieństwa, inteligencji w przezwyciężaniu tych postaw . Recepta na to wydaje się być znów ta sama: lepsze osobiste poznanie się. Dla mnie wyraźnym przykładem tego stała się wizytacja parafii przez biskupów wileńskich i jej ocena, jaką w swym wywiadzie dla litewskiej redakcji radia "Wolna Europa" dał abp A. J. Bačkis. Metropolita powiedział, że jego pragnieniem było spotkać się na miejscu z księżmi w poszczególnych dekanatach i omówić istniejące problemy. Przy okazji arcybiskup miał możliwość spotkania się z wiernymi w parafiach, z dziećmi w szkołach. To pozwoliło mu na wysnucie następujących wniosków: styl pracy w parafii różni się od tego jakiej narodowości ludzie w niej przeważają, tam gdzie dominują Polacy, są oni bardziej aktywni i proboszcz może liczyć na ich pomoc: 'Nasi ludzie narodowości polskiej są bardziej przywiązani do Kościoła."- powiedział A. J. Bačkis, czego nieraz brakuje katolikom Litwinom. Po wtóre, księża Polacy zachowali dawne tradycje w pracy duszpasterskiej, jak prowadzenie misji, rekolekcji adwentowych i wielkopostnych oraz umieją je zorganizować, zapraszając do pomocy księży z Polski. Choć różnice między parafianami różnych narodowości są znaczne, to według oceny metropolity, wzajemne stosunki między Polakami i Litwinami zmieniają się na lepsze. Biskup miał możliwość przekonać się osobiście, że młodzież ze szkół polskich dobrze opanowała jęz. litewski, co z kolei przyczynia się do lepszego nawiązywania kontaktów z Litwinami. A. J. Bačkis uważa, że, jeśli nie będzie politycznego podżegania do niesnasek, stosunki między katolikami różnych narodowości będą stale się polepszać. Ta pozytywna opinia wileńskiego metropolity o katolikach Polakach stanowi na pewno krok ku dalszemu wzajemnemu poznawaniu się i budowaniu jedności w Kościele katolickim na Wileńszczyźnie.

Na zdjęciach: kościoły Wileńskie

Fot. Waldemar Dowejko

NG 25 (461)