Ovidijus LUKOŠIUS

Poszukiwacze szczęścia chcą do stolicy

Do Wilna nowi mieszkańcy ściągają nie tylko członków swej rodziny, ale też współpracowników

Przenoszą się rodziny i spółki

Wilno też jest wymarzonym miastem, przyciągającym niczym magnes poszukiwaczy pracy i szczęścia.

W poszukiwaniu zarobków do stolicy przyjeżdżają też robotnicy dniówkowi, do Wilna z prowincji przenoszą się rodziny i nawet spółki ze wszystkimi pracownikami.

Nikt jeszcze się nie skarżył

"Dlaczego przenosimy się do Wilna" Mamy tu już 5 sklepów, a w Mariampolu tylko jeden" - powiedziała dyrektor spółki "Armitana" G. Mačienë .

Większości pracowników nie trzeba było namawiać, aby przenieść się do stolicy. "Mówiłam im, że niezależnie od tego, co może się stać, w Wilnie łatwiej znajdą pracę, a ich dzieci uzyskają lepsze wykształcenie. Wilno jest miastem większych możliwości" - mówiła G. Mačienë. Dotychczas nie słyszała, aby któryś pracownik żałował, że opuścił Mariampol.

Mačisowie cieszą się, że z powodu przenosin nie utracili najbardziej doświadczonych pracowników, chociaż musieli im podnieść wynagrodzenia.

Wreszcie znaleźli pracę

Sigitasa (nazwisko znane redakcji), który z rodziną wyjechał z Poniewieża, w stolicy oczekiwało nieszczęście. W nocy na oba samochody rodziny, zaparkowane na skraju ulicy, najechał pędzący z ogromną prędkością BMW. Oba wozy zostały zniszczone doszczętnie.

Jednakże Sigitas i jego żona znaleźli w Wilnie to, czego długo szukali w Poniewieżu, mianowicie pracę. Rodzina już marzy o nabyciu domu ogródkowego pod Wilnem i zrekonstruowaniu go. Remont dużo nie kosztowałby, ponieważ Sigitas sam pracuje jako budowlany.

Wilno - to miasto bardziej żywe

Dziennikarka Jolanta Normantienë do Wilna razem z rodziną przyjechała z Kowna. Do zmiany miejsca zamieszkania pobudziła praca męża. Dwa lata codziennie jeździł z Kowna do stolicy, aż cała rodzina postanowiła się przenieść.

Bulwersują ceny mieszkań

Większość przybyszów w Wilnie styka się z problemem mieszkania. Z powodu różnicy cen nieruchomości w Wilnie i innych miastach Litwy nowi mieszkańcy ponoszą spore straty.

W Wilnie ceny mieszkań są prawie dwukrotnie wyższe niż w Kownie, a w porównaniu z mniejszymi miastami Litwy ta różnica jest przeszło pięciokrotna.

Przybysze - to tania siła robocza

Według danych Departamentu Statystyki, w ciągu 6 miesięcy br. do stolicy na stałe przyjechały 2364 osoby. Jednakże liczby te nie odzwierciedlają prawdziwej sytuacji, większość bowiem nowych mieszkańców stolicy nie śpieszy, aby zameldować się oficjalnie tylko z tej przyczyny, że mieszka w wynajmowanych mieszkaniach.

Najczęściej pracy w Wilnie szukają przybyli z prowincji budowlani i kierowcy.

Zastępca dyrektora Wileńskiej Giełdy Pracy Stasys Talalas przyznał, że przybysze stanowią poważną konkurencję wilnianom.

Przesunięto do niższej klasy

Wilno i prowincja różnią się nie tylko cenami mieszkań.

Poważnym problemem dla rodzin nowych mieszkańców staje się odmienny poziom szkół średnich.

Wilnianie są optymistami

Dyrektor spółki badania opinii publicznej "Vilmorus", socjolog Vladas Gaidys określa Wilno i Kłajpedę jako miasta szczęśliwe.

"W wyniku reform część miast wygrała, a część przegrała. Mieszkańcy Wilna i Kłajpedy są znacznie większymi optymistami, bardziej są przygotowani do integracji z nowoczesną Europą. Reszta Litwy - to prowincja. Nawet Kowno" - mówił V. Gaidys.

Właśnie z tego powodu Wilno przyciąga mieszkańców prowincji. A tych, którzy nie boją się ryzyka - to przyjmuje.

("Lietuvos rytas" z 18 11 2000 r.)

NG 50 (486)