Ryszard Maciejkianiec

Na przełomie wieków

Mija niełatwy rok, kończący XX wiek, który przyniósł szereg niebywałych osiągnięć i zmian, ale też wojen, rewolucji, okupacji, których skutki będą odczuwalne jeszcze przez kolejne i kolejne pokolenia.

Ziemia Wileńska będąca przed drugą wojną światową ostoją pięknych wielowiekowych tradycji, promieniująca poprzez swoich synów i córki daleko poza własne granice, wyjałowiona w wojennych i powojennych latach z rodzimej inteligencji, ziemiaństwa, kiedy się po niej przetoczył walec nacjonalizacji, kolektywizacji i sowietyzacji, nie może dziś być tak owocna i płodna. Na to potrzebny jest czas i wielki wspólny wysiłek, aby coraz więcej wśród nas było ludzi wykształconych, mądrych, promieniujących kulturą własną na otoczenie, stawiających na cichy czyn, a nie głośne słowo.

Minione ponad dziesięć lat naszego działania jednoznacznie skłaniają ku wnioskowi, że to, co jeszcze przed kilku laty zdawało się nam najbardziej właściwe i skuteczne, dziś, kiedyśmy przejrzeli poprzez własne doświadczenia, wygląda zupełnie inaczej i się nie sprawdza. Duże organizacje społeczne, powołane do walki i sterowane odgórnie niestety są niewydolne wtedy, kiedy trzeba nie walczyć, ale wytrwale i nie na pokaz pracować.

Zastanawiając się nad naszym dalszym społecznym działaniem, warto poznać publikację Magdaleny Środa, która 26 listopada br. ukazała się w "Tygodniku Powszechnym" pt. "Pochwała patriotycznego minimalizmu". Autorka publikacji dochodzi do wniosku, że głośne hasła o bohaterskich czynach, o oddawaniu życia za ojczyznę są obecnie tyleż abstrakcyjne, co niepotrzebne, i że dla Ojczyzny trzeba nie umierać, lecz pracować.

Niech przetrwa wdzięczna pamięć o naszych patriotach i bohaterach, ale dziś "rozwijajmy kult cnot małych, ale ważnych, takich jak: rozsądek, praworządność, realizm, pracowitość, oszczędność, umiarkowanie, uczciwość, punktualność, skrupulatność finansowa", sugeruje autorka publikacji.

W następnym numerze "NG" osoby, którym dane było szczęśliwie przeżyć całe, bądź niemal całe stulecie, podzielą się z Czytelnikami własnymi obserwacjami, wnioskami i radami o tym, jak ich zdaniem, przystoi nam żyć w wieku XXI. I nie chodzi tu o szczegóły, których nie sposób przewidzieć, lecz o zasady, które ich zdaniem pozwolą zachować historyczną ciągłość pokoleń (o której przerwanie usilnie zabiegała władza sowiecka), rozwinąć i przekazać potomnym dorobek ich poprzedników.

Powyższa sprawa, naszym zdaniem, może być powodem do szerszej dyskusji, w tym na łamach 'NG", aby nasze działania były pożyteczne i dobrze służyły społeczeństwu, które pragniemy reprezentować.

Mimo wielu naszych obaw, związanych z niemal powszechną korupcją, arogancją władzy, bezrobociem i ubożeniem społeczeństwa, wobec grozy, którą przynoszą środki masowego przekazu, przekazując społeczeństwu przede wszystkim sensacje i tragiczne wypadki, powodując nastroje apatii i beznadziejności - musimy pamiętać, że i w tym okresie powinniśmy żyć nie tylko dniem dzisiejszym, że stan obecny jest zjawiskiem tymczasowym i że naszym obowiązkiem - być zawsze godnymi ludźmi ze wszystkimi stąd wynikającymi moralnymi zobowiązaniami, a przede wszystkim - wychowanie i wykształcenie młodzieży, umacnianie polskich rodzin, stwarzając tym samym podstawy powrotu do normalności.

Miejmy więc dobrą nadzieję, że kolejne stulecie i nasze działania będą temu służyły.

NG 52 (488)