Make your own free website on Tripod.com
Bronisław Komorowski

Ziemiaństwo w armii II Rzeczypospolitej

Jam dwór polski co walczy mężnie i strzeże wiernie...

Pod tym znamiennym tytułem niestrudzony dyrektor Muzeum Niepodległości w Warszawie dr Andrzej Stawarz wspólnie z Polskim Towarzystwem Ziemiańskim zorganizowali kolejną patriotyczno - edukacyjną imprezę. Sesja popularnonaukowa pt.: "Rola i miejsce ziemiaństwa w historii Polski pierwszej połowy XX w." zgromadziła bardzo liczną publiczność i znakomitych prelegentów. W tym Ministra Obrony Narodowej Bronisława Komorowskiego, który wygłosił wspaniały i zwięzły referat "Ziemianin w wojsku polskim II Rzeczypospolitej".

Warto też wspomnieć, że w VI Brygadzie Konara na Wileńszczyźnie walczył pod pseudonimem "Kor" Zygmunt Komorowski (ojciec Bronisława Ministra), a jego bliska krewna Zita Komorowska - Majewska "Eliza" była bliską współpracownicą dowódcy Okręgu Wileńskiego legendarnego generała "Wilka" (A. Krzyżanowski).

W rodzinie tej przez wieki kultywowany był patriotyzm i przywiązanie do Ojczyzny.

Jej historię, a szczególnie linii litewskiej, wspaniale opisał śp. Wacław Komorowski, wychowanek Polskiego Gimnazjum w Poniewieżu na Litwie. Ciągnie się ona przez kilka wieków, a śladów tej rodziny nie brakuje również i na terenie Polski. Kilku zresztą swoich przodków krewnych i powinowatych wymienił Minister Bronisław Komorowski. Celem sesji było obiektywne przedstawienie roli ziemian w życiu społecznym, gospodarczym i państwowym Polski przedostatniego półwiecza. Wydaje mi się, że się to organizatorom udało.

Ryszard Mackiewicz, Warszawa


Tradycje służby

Ziemiaństwo, które jako warstwa społeczna ukształtowało się na przełomie XIX i XX wieku, stanowiło kontynuację stanu szlacheckiego.1 Tak więc korzenie szlachty - ziemiaństwa sięgają tradycji rycerskich i pierwszych wieków państwowości polskiej. Tradycje służby publicznej, między innymi w wojsku, będą przez cały ten okres związane z losami szlachty- ziemiaństwa polskiego.

Od zarania państwowości polskiej obowiązek i przywilej służby wojskowej związany był z posiadaniem ziemi.

W XVI w. w Europie zwyciężyły tendencje tworzenia wojsk złożonych z płatnych żołnierzy zawodowych. Szlachta stale ograniczała swój bezpośredni wkład w obronność państwa i do insurekcji kościuszkowskiej nie wykazywała większego zamiłowania do służby wojskowej. Pewne zainteresowania przejawiała jeszcze służbą w kawalerii narodowej, która jednak nie decydowała o potencjale zbrojnym państwa. Przełom nastąpił po insurekcji, kiedy zaczęła kształtować się wśród szlachty potrzeba służby w imię odzyskania suwerenności państwowej. Przedstawiciele ziemiaństwa wstępowali do Legionów, prowadzili działalność niepodległościową.

Rozbiór państwa w 1795 r. postawił szlachtę polską w nowej sytuacji społeczno - gospodarczej oraz prawnej (ustawodawstwo obowiązujące w państwach zaborczych). Także sam zakres pojęcia szlachectwa w ustawodawstwie zaborców odbiegał od polskiego.

Rok 1807 - utworzenie Księstwa Warszawskiego zapoczątkowuje, zdaniem niektórych badaczy, proces kształtowania się nowoczesnego ziemiaństwa.2

Napoleon, wkraczając u schyłku 1806 r. do Polski, postawił na ziemiaństwo, a nie na ugrupowania o radykalnym obliczu politycznym. Przedstawiciel arystokracji, ks. Józef Poniatowski otrzymał najwyższą władzę wojskową. Nowa sytuacja, perspektywy dla kraju i osobistej kariery, "pchnęły" ziemiaństwo do wojska. Uwidoczniło się to już w Wielkopolsce, gdy asystę Napoleona, Gwardię Honorową, stanowili synowie najlepszych rodów ziemiańskich. Złożony prawie w całości z ziemian pułk lekkokonny gwardii Napoleona (słynni szwoleżerowie), stanowił elitę polskiej jazdy. Szwoleżerowie wywodzący się z ziemiaństwa tworzyli także wspólnotę duchową, będącą reminiscencją tradycji szlacheckiej, związków pokrewieństwa i honoru. Michał K. Karpowicz uważa, nie bez słuszności, że szwoleżerowie potrafili później wykorzystywać wiedzę i doświadczenia zdobyte w licznych wojażach w czasie wojen. "Byli to przecież synowie ziemiańscy - pisał Karpowicz - bądź ludzie, którzy już mieli własne majątki ziemskie, do których mieli wrócić i którymi mieli kierować. Wiadomości zbierane w czasie tych wojaży mieli później wykorzystać. Przypomnijmy choćby Tomasza Łubieńskiego, czy Chłapowskiego i Paca, których majątki były wzorem nowoczesności w rolnictwie".3 Niektórzy z ziemian, jak Antoni Giełgud, wspierali finansowo rozbudowę armii, która stanowiła dumę obywateli Księstwa. Inni zapisali się bohaterskimi czynami na polach bitew. Książę Dominik Radziwiłł, oficer napoleoński, podobnie jak ks. Józef Poniatowski, odmówił przejścia do obozu rosyjskiego. Miał stwierdzić: "Moje miejsce jest na czele mojego pułku, a nie w Nieświeżu."4 Zginął w 1813 r. w bitwie pod Hanau. Z tym więc okresem wiążą się coraz silniejsze związki ziemiaństwa z wojskiem.

Wielu ziemian, którzy rozpoczynali służbę w czasach napoleońskich, kontynuowało ją w armii Królestwa Polskiego i w czasie wojny polsko-rosyjskiej 1830 - 1831 r. Bogate ziemiaństwo fundowało własnym sumptem pułki i bataliony, w których później często służyło. Taki Konstanty Czartoryski sformował 16 pp, w którym później będzie służył i dowodził. Wielu oficerów rezerwy podjęło działalność organizacyjno-wojskową na rodzimych terenach, gdzie dowodzili formacjami terytorialnymi, dochodząc nawet do stopni generalskich (Biernacki, Różycki).5 Ziemiaństwo dominowało w korpusie generalskim i adiutanturze. Wielu generałów - ziemian po upadku powstania trafiło do Wołogdy, Kostromy, Permu i Jarosławia.

Klęska w 1831 r. spowodowała, że wielu ziemian zmuszonych było udać się na emigrację, inni trafili do więzień lub na zesłanie. Działalność represyjna władz rosyjskich była wymierzona głównie w ziemiaństwo, starano się zniszczyć podstawy jego funkcjonowania i pozbawić roli jaką odgrywało w społeczeństwie.

Rosjanie zaczęli od wprowadzania nowych zasad nabywania praw szlacheckich. Działająca w latach 1836 - 1861 Heraldia Królestwa Polskiego zajmowała się sprawdzaniem dowodów szlachectwa, prowadzeniem ksiąg szlachty. W wyniku działań Heraldii niesłusznie zakwestionowano pochodzenie szlacheckie wielu osobom, nie dysponującym wymaganymi dowodami (np. dyplomy szlacheckie, dowody kupna, sprzedaży czy dziedziczenia wsi przed rozbiorami, metryki).

Mimo stawianych trudności, starania o uznanie szlachectwa podjęło kilkadziesiat tysięcy osób. Ogółem Heraldia potwierdziła szlachectwo ponad 52 tys. osób, co stanowiło zaledwie szóstą część dawnej szlachty. Oznaczało to, według niektórych badań, redukcję szlachty z około 7,5% do około 1,1 % ludności.6

Na terenie zaboru pruskiego, w środowiskach ziemiańskich, zaczęło propagować, jako wzorce postępowania, byłych wojskowych, którzy odnosili sukcesy także na polu gospodarczym np. Dezydery Chłapowski, Tytus Działyński, Maciej Melżyński czy Andrzej Niegolewski. Szczególnie popularny był gen. Dezydery Chłapowski, oficer Napoleona, były więzień pruski za udział w powstaniu listopadowym. W swoim majątku ziemskim stosował nowoczesne metody gospodarcze, kształcił praktykantów. Bogate doświadczenia gospodarcze zamieścił w książce - podręczniku "O rolnictwie".7

W zaborze rosyjskim część ziemiaństwa starała się wymusić na władzach ustępstwa polityczno-narodowe i zgodę na realizację programu pracy organicznej. Ziemiańskie Towarzystwo Rolnicze popierało manifestacje poprzedzające wybuch powstania styczniowego 1863r. Powstanie mogło tak długo trwać, mimo ogromnej przewagi nieprzyjaciela, dzięki zaangażowaniu ziemiaństwa. Dwór utrzymywał oddziały, dobrowolnie opodatkowywał się na rzecz władz powstańczych i struktur podziemnych. Ziemiaństwo stanowiło tę część społeczeństwa, która zapłaciła największą cenę za swój patriotyzm - poparcie powstania. Około 38 tys. osób skazano na zesłanie lub katorgę na Syberii, tysiące wcielono do wojska rosyjskiego.
Z czasem patriotyzm heroiczny ziemiaństwa zaczął ustępować z wolna działalności gospodarczej i kulturalnej. Mimo represji politycznych i ekonomicznych, dwór ziemiański w dalszym ciągu, szczególnie na kresach, stanowił ośrodek kultywowania tradycji, kultury i polskości. Na początku XX wieku następuje powolne odrodzenie zbiorowej działalności ziemiaństwa. Powstają stowarzyszenia wzajemnej pomocy ziemian polskich. Organizowane są zjazdy sąsiedzkie, pokazy maszyn i lustracje gospodarstw.

Ziemiaństwo w formacjach wojskowych walczących o niepodległość

Ziemianie służyli we wszystkich polskich formacjach wojskowych walczących na frontach wojny światowej. Specyficzną formację stanowiły Legiony Polskie, w których znaczną liczbę stanowili żołnierze pochodzenia inteligenckiego, spauperyzowana szlachta. Komendę Legionów wszystkich brygad tworzyli ludzie pochodzenia ziemiańskiego jak Józef Piłsudski herbu Kościesza, Józef Haller de Hallenburg czy Karol Trzaska-Durski.

Najwięcej przedstawicieli inteligencji zaciągnęło się w pierwszych miesiącach wojny, przede wszystkim do I Brygady /44,22% całego stanu/, następnie III Brygady /34,70%/ i do II Brygady /29,37%/.8

W latach 1914-1916 wśród 7465 werbowanych legionistów przez agendy Centralnego Biura Poborowego w Piotrkowie, odnotowano 3688 przedstawicieli inteligencji.9 Ziemianie tradycyjnie już wstępowali do tworzonych oddziałów kawaleryjskich. Władysław Belina - Prażmowski, Gustaw Orlicz - Dreszer, Bolesław Wieniawa - Długoszowski, Mariusz Zaruski czy Tadeusz Jaroszewicz, to tylko kilka przykładów synów rodów szlacheckich - ziemiańskich, dla których służba w kawalerii stanowiła kontynuację tradycji rodzinnych.

Podobnie rzecz miała się w kawalerii II Brygady Legionów. Tradycje rodowej służby żołnierskiej, dowódcy 2 szwadronu ułanów, por. Zbigniewa Dunin - Wąsowicza, bohatera Rokitny, sięgały czasów Jagiellonów, Batorego i Wazów. Jego pradziad Mikołaj szarżował pod Somosierrą. Pod Rokitną zginął także ostatni ze "starożytnego" rodu szlacheckiego por. Roman Prawdzic - Włodek, który wstąpił do legionów z zamiarem pełnienia prostej służby żołnierskiej.

Takie nazwiska jak Topór - Kisielnicki , Jaxa Konarski, Ostoja - Zagórski , Dunin - Brzeziński czy Dobrzański, świadczyły o kontynuacji służby żołnierskiej przez kolejne pokolenia ziemiaństwa.

Liczni przedstawiciele ziemiaństwa zasilili także kawalerię Legionu Puławskiego i polskich jednostek na wschodzie. Wielu z nich, jak Lucjan Żeligowski, Dowbor - Muśnicki, Karol Radziwiłł wstąpią później do regularnych jednostek odrodzonego Wojska Polskiego.

I wojna światowa przyniosła ziemiaństwu wielkie straty i zagrożenie egzystencji ekonomicznej. Przemarsze, postoje i rekwizycje wojsk niszczyły majątki ziemskie. Powtarzały się wraz z przesuwaniem linii frontu. Środowiska ziemiańskie zaczęły się konsolidować i tworzyć komitety obywatelskie. W czerwcu 1915 roku utworzono w Warszawie Związek Ziemian, zrzeszający ziemiaństwo Kongresówki. W następnym roku powstały podobne związki ziemian, uznane przez okupacyjne władze niemieckie i austriackie. Jednakże szczególnie dramatyczna sytuacja zaistniała na kresach wschodnich. Antypolskie wystąpienia na ziemiach b. Wielkiego Księstwa Litewskiego i w Galicji Wschodniej, skierowane były przede wszystkim przeciwko ziemiaństwu, zamieszkującemu te ziemie od wieków. Wielu ziemian organizowało samoobronę, aby z orężem w ręku bronić dorobku pokoleń i zaświadczać o wielowiekowej obecności polskiej na tych ziemiach.

W końcu 1918 r. w obliczu wycofywania się wojsk niemieckich i bolszewickiego zagrożenia, powstały samorzutnie lub z inspiracji środowisk wojskowych i szlacheckich, oddziały samoobrony w rejonie Wilna, Grodna i Mińska.

Na czele Samoobrony Litwy i Białorusi stanął gen. Władysław Wejtko, zatwierdzony przez władze w Warszawie. Generał Wejtko i wileńska POW przystąpili do formowania w rejonie Wilna dwóch pułków piechoty i jednego pułku ułanów, do których wstępowali przede wszystkim byli wojskowi, ziemianie i młodzież inteligencka. Oddziały te odegrały główną rolę w wyzwoleniu Wilna i późniejszych walkach z bolszewickimi wojskami w rejonie miasta. Członek Samoobrony Konstanty Drucki-Lubecki, znakomity kawalerzysta, później będzie służył w 13 p. uł. , 23 p. uł. i dowodził 2 p. szwoleżerów / zamordowany w 1940 r. w Rosji Sowieckiej, pośmiertnie mianowany generałem brygady/.

Również ważną rolę odegrało ziemiaństwo w powstaniu wielkopolskim. Część "herbowych" powstańców miała już za sobą służbę w armii niemieckiej. Nawiązywali do tradycji rodzinnych i wstępowali do kawalerii oraz artylerii konnej. Większość z nich kontynuowała służbę w szeregach Wojska Polskiego w wojnie z Rosją Sowiecką.

W pamiętnym 1920r., w powiatach i gminach organizowano Komitety Obrony Narodowej, do których licznie wstępowali ziemianie. Członkowie komitetów organizowali werbunek ochotników do wojska, przeciwdziałali szerzeniu się nastrojów defetystycznych, propagowali Pożyczkę Narodową.
Z zrzeszonych w Związkach Ziemian (w 1920r.) - 5400 ziemian, 2106 służyło w armii (40%).10 Poległo lub zostało zamordowanych przez bolszewików 122 ziemian, zaś 390 odznaczono orderem Virtuti Militari lub Krzyżem Walecznych. Za wzór postawy obywatelskiej stawiano ks. Antoniego A. Radziwiłła, który mimo, że miał bezwład nóg, wstąpił do wojska i jeździł w taborach 10 p. uł. "tylko dla zaznaczenia, że osobiście bierze udział w wojnie o obronę Polski".11

Znacznie mniej znany jest udział ziemiaństwa w powstaniach śląskich. Szczególnie zapisał się ppłk Ignacy Mielżyński, były powstaniec wielkopolski, wielce zasłużony w wojnie z bolszewikami. W 1921 r. reaktywował POW Górnego Śląska i następnie objął dowództwo nad oddziałami powstańczymi.

W powstaniu wziął także udział dziedzic wielkich tradycji rodu Chodkiewiczów, 17 - letni kadet lwowski Karol. Walczył w 8 pp kpt. Rataja . Otoczony przez nieprzyjaciół , nie chcąc poddać się, ostatnią kulą odebrał sobie życie.

Trudna sytuacja ekonomiczna państwa i klarowna sytuacja na froncie spowodowały, że, poczynając od jesieni 1920r., rozpoczęto demobilizację. W pierwszej kolejności zwalniano właścicieli i dzierżawców ziemskich, urzędników państwowych i nauczycieli.12 Byli oni, bardziej aniżeli armii, potrzebni społeczeństwu i gospodarce odbudowującego się ze zniszczeń wojennych państwa.

Ziemianie w armii II Rzeczypospolitej

W armiach państw zaborczych, jak już stwierdzono, trzon oficerów-Polaków stanowili tradycyjnie ziemianie, spauperyzowana szlachta, inteligencja. Niektórzy z nich byli absolwentami wyższych szkół wojskowych Wiednia czy Petersburga. Można także stwierdzić, że przedstawiciele najświetniejszych rodów arystokratycznych nie przejawiali większego zainteresowania karierą oficera zawodowego w armii państwa - zaborcy. Nazwiska ziemian - arystokratów występują najczęściej w spisach oficerów rezerwy. Jednakże ziemianie z tytułami hrabiowskimi, jak np. Stanisław Szeptycki, Tadeusz - Jordan Rozwadowski czy Ignacy K. Ledóchowski wstąpili i kontynuowali dalszą karierę w odrodzonym Wojsku Polskim. Inni, mniej utytułowani, wybrali także służbę wojskową, kierując się głównie wartościami ideowymi, często odsuwając ekonomiczne na dalszy plan.

Jak już wspomniano, większość ochotników-ziemian, przeszła do rezerwy w ramach demobilizacji armii. Ziemianie, szczególnie z Małopolski Wschodniej, ale także i z Wielkopolski, gdzie wiele majątków ziemskich uległo zniszczeniu w czasie działań wojennych, powrócili ?na gospodarstwo?.13

Przejście armii na stopę pokojową, przyniosło początkowo wzrost obojętności społeczeństwa wobec zagadnień obronności. W 1923r. gen. Jan Romer pisał, że "społeczeństwo zwłaszcza bogatsze odnosi się do wojska biernie... bez szacunku i bez miłości do stanu oficerskiego".14 Sytuacja zmieni się w drugiej połowie lat dwudziestych. Dla wielu zaś zubożałych ziemian służba wojskowa będzie stanowiła szansę na godne miejsce w społeczeństwie.

W maju 1922r. korpus oficerski w Wojsku Polskim liczył około 13 tys. ludzi.

Oficerowie kawalerii, a więc broni tradycyjnie "ziemiańskiej" stanowili grupę około 1500 osób. Pułki kawaleryjskie wyróżniały się szczególnym poszanowaniem historii, przywiązaniem do chlubnej przeszłości, co było "wynoszone" przede wszystkim z rodzinnych dworów żołnierzy. Występowało poczucie odrębności i swoistej wyższości nad innymi rodzajami wojsk. Były to często oddziały odznaczone krzyżami Virtuti Militari, autentyczni spadkobiercy tradycji i ducha rycerskiego. Nawet zabawne żurawiejki, śpiewane przez kawalerzystów, wskazywały jednoznacznie na skład społeczny pułków:

- 8 Pułk Ułanów Księcia Józefa Poniatowskiego
?Ósmy zdobi nam salony.
Same grafy i barony?
- 12 Pułk Ułanów Podolskich
"Pułk dwunasty rusza w pole
Po majątki na Podole."
czy wreszcie 17 Pułk Ułanów Wielkopolskich im. króla Bolesława Chrobrego

"Zbiorowisko samych panów
Siedemnasty pułk ułanów".

Kawalerzyści, zdaniem Franciszka Kusiaka, "twierdzili, że wywodzą się od rycerzy, od ich giermków piechurzy, a od ciur obozowych pozostali".15 Ta stale podkreślana wyjątkowość pozycji w siłach zbrojnych wynikała nie tylko ze swoistej megalomanii, ale także sentymentu i przywiązania do własnego pochodzenia społecznego. Własne obyczaje o długiej tradycji, świadomie nieregulaminowe różnice w umundurowaniu, określony styl życia, to wszystko stale przypominało czasy, gdy przodkowie służyli "pod" Napoleonem czy ks. Józefem.

Przeglądając wykazy absolwentów Szkoły Podchorążych Rezerwy Kawalerii w Grudziądzu za lata 1926-1939, często napotykamy nazwiska synów ziemiańskich, co potwierdzało stałość przywiązania do tego rodzaju wojska. W 1937 r. synowie ziemian stanowili 16% ogólnej liczby absolwentów szkoły.16

Tradycyjnie już związaną z kawalerią była artyleria konna, odwołująca się do swoich korzeni z czasów Księstwa Warszawskiego i powstania listopadowego. W artylerii konnej służyli także ziemianie, którzy zapewne byli autorami powiedzenia, że "nie jest to artyleria, lecz kawaleria, która wozi ze sobą działa".

Silne związki ziemiaństwa z wojskiem przejawiały się na gruncie towarzyskim, tradycjami sięgającymi jeszcze do czasów przedrozbiorowych. W czasie manewrów i ćwiczeń właściciele majątków ziemskich zapraszali oficerów na kwatery, gościli.

Oficerowie 13 p. uł. byli często goszczeni w majątku Belmonty, należącym do hrabiny Elżbiety Mikulicz - Radeckiej, primo voto Feliksowej Platerowej. W latach 1918 - 1919 hr. Mikulicz - Radecka położyła wielkie zasługi, walnie przyczyniając się do zorganizowania pułku, werbując ochotników, wyposażając ułanów w mundury, konie, a nawet broń, wykupywaną od żołnierzy niemieckich. W czasach pokojowych słała hojne dary dla ułanów z okazji Bożego Narodzenia i święta pułkowego. Za zasługi dla pułku otrzymała tytuł Matki Pułku i jako jedyna kobieta została uhonorowana oficerskim krzyżem pułkowym.17 Przyjęcia organizowane przez ziemian dla oficerów pobliskich pułków stanowiły nieodłączny element miejscowego życia towarzyskiego.18

Dwory ziemiańskie stanowiły także ośrodki działalności organizacji paramilitarnych, takich jak np. Konne Przysposobienie Wojskowe, szkolące młodzież przedpoborową i rezerwistów. Duże zasługi , w tworzeniu konnego przysposobienia wojskowego, położył rtm. Stanisław Miedzianowski, który reaktywował oddziały tzw. "Krakusów". W majątku kresowym pani Marii Rudniewskiej, w Tokarach, organizowano cykliczne szkolenia przysposobienia konnego. Szkolenie rezerwistów miało na celu "podtrzymywanie ducha wojskowego i pogłębianie uświadomienia obywatelskiego, nabytych w służbie czynnej".

W połowie lat 30. podjęto akcję aktywizacji mieszkańców zaścianków Kresów Wschodnich, którzy utożsamiali się z tradycjami szlacheckimi. Akcja miała rozbudzić patriotyzm, zainteresowanie polską historią i kulturą. W 1934 r. w ramach podjętego eksperymentu, dowódca 5 Pułku Strzelców Podhalańskich utworzył dwie kompanie złożone w około 75% z rekrutów pochodzenia szlacheckiego, wywodzących się z powiatów drohobyckiego, samborskiego i turczańskiego.19 W następnym roku, początkowo na terenie województw lwowskiego i stanisławowskiego, przy pomocy jednostki i garnizonów KOP, utworzono sieć bibliotek ruchomych, które w zaściankach rozpowszechniały literaturę ukazującą zasługi i służbę szlachty dla państwa polskiego. Wojsko organizowało na tych terenach kursy świetlicowe dla żołnierzy jednostek tam stacjonujących, którzy byli potomkami szlachty kresowej.

15 września 1937 r. wiceminister spraw wojskowych gen. Janusz Głuchowski zwołał międzyresortową konferencję w sprawie utworzenia Komitetu do Spraw Szlachty Zagrodowej. Miesiąc później odbył się we Lwowie pierwszy Zjazd Szlachty Zagrodowej Wschodnich Galicji i Wołynia. Protektorat nad Związkiem Szlachty Zagrodowej objął marszałek Edward Śmigły-Rydz. W lutym 1939 r., 450 kół szlachty zagrodowej skupiało około 41000 osób.20 "Akcja szlachecka", jak określono te działania wojska i administracji na kresach, przyniosły konkretne rezultaty, przede wszystkim wzrost zainteresowania społeczności ziemiańskiej problemami obronności oraz umacnianie na tych terenach państwowości.

Omawiając stosunki ziemiaństwa z armią, trudno nie wspomnieć o osadnictwie wojskowym na ziemiach wschodnich Rzeczypospolitej. 17 grudnia 1920 r. Sejm uchwalił ustawę "O nadaniu ziemi żołnierzom Wojska Polskiego", dla szczególnie zasłużonych, inwalidów oraz żołnierzy - ochotników. Akcją kierował resort Spraw Wojskowych oraz Państwowe Komitety Nadawcze.

W latach 1919 - 1935 dla około 7900 osadników wojskowych przydzielono 143 tys. ha ziemi.21 Wielkość działek zależała od jakości ziemi iśrednio wynosiła ok. 27 ha. Wśród osadników przeważali szeregowcy (40,7%) oraz podoficerowie (42,3%).Osiedlali się także oficerowie młodsi (11,2%), a także sztabowi (3,9%) oraz 94 generałów (1,2%). Wstępowali do organizacji rolniczych, społeczno - kulturalnych, wtapiali się w miejscową społeczność.
Dla wielu wojskowych był to także okres powrotu do korzeni i zajęć ziemiańskich. Na Wileńszczyźnie, w majątku Andrzejewie osiadł gen. Lucjan Żeligowski. Generał Józef Haller nabył majątek Gomuchowo w powiecie chełmińskim, zaś gen. Józef Dowbór - Muśnicki Lusowo pod Poznaniem. Zacieśniały się w ten sposób związki wojskowych z miejscowym ziemiaństwem, co podnosiło m.in. także prestiż armii w społeczeństwie.

Liczne źródła podkreślają wyjątkową lojalność Związków Ziemian wobec władz państwowych.22 Wielu ziemian - wojskowych brało czynny udział w życiu polityczno - gospodarczym państwa, przejawiało dużą aktywność społeczną. Utrwalało się przekonanie, że praca nie stanowiła dla oficera źródła bogacenia się, lecz była głównie powołaniem, o wielopokoleniowych tradycjach - wypełnianiem obowiązków wobec Ojczyzny.

Majątek Kowaliszki, Litwa Kowieńska

Położony był w odległości 4 km od miasteczka powiatowego Rakiszki i stacji kolejowej przy linii Kowno - Poniewież - Dyneburg.

Należał do bogatej rodziny polskiej hrabiów Komorowskich. Do czasów litewskiej reformy rolnej, miał wraz z przyległościami około 2200 ha ziemi uprawnej, łąk i lasów.

Widoczny na fotografii dom drewniano - murowany, miał 27 pokoi. Z I wojny światowej szczęśliwie ocalał z mało zdewastowanym wnętrzem i wyposażeniem. Były tam dwa duże salony ze stylowymi meblami, duży pokój z bilardem i biblioteką oraz duża jadalnia, gdzie zasiąść mogło swobodnie kilkadziesiąt osób. Na piętrze były 4 pokoje gościnne. Kowaliszki należały do parafii w Rakiszkach, gdzie obok gotyckiego kościoła fundacji Tyzenhauzów, znajdowały się groby rodzinne kilku pokoleń rodziny Komorowskich.

Do I wojny światowej, oprócz gospodarki mleczno - rolnej, dobrze prosperowała fabryka cukierków i pierników pod nazwą "Delicje" - posiadała ona również swą filię w Moskwie, gdzie wyroby te cieszyły się dużym powodzeniem.

Licznie rozgałęziona rodzina Komorowskich, oprócz Kowaliszek, miała na Litwie i inne podobnej wielkości majątki, takie jak:

Gikanie - z obszernym parterowym, typowym polskim dworem,

Skrobiszki - z murowanym dworem i kilkoma folwarkami

Radkuny - z piętrowym pałacykiem w powiecie rakiskim oraz

Syrutyszki, nad rzeką Niewiażą - z dużym, murowanym, piętrowym pałacem z wieżą widoczną z daleka.

W powiecie birżańskim Komorowscy posiadali majątek Podbirże - z potężnym drewnianym dworzyszczem, z licznymi przybudówkami i oficynami.

Część grobów rodzinnych hrabiów Komorowskich znajdowała się również w miejscowości Kwietki - obok ufundowanego przez tę rodzinę kościoła.

Do I wojny światowej siedzibą Komorowskich był Kurmen w Kurlandii, gdzie na ponad 15.000 ha gospodarzył najstarszy z rodziny z tytułem ordynata. Był tam również duży murowany pałac - z ponad trzydziestoma pokojami.

Przed samą I wojną światową właścicielami Kowaliszek byli Zygmunt i Eliza z Romerów Komorowscy. Mieli oni czworo dzieci: Hektora żonatego z Aleksandrą Hosteinówną, Zofię "Zitę" - później "Elizę" z wileńskiego BiPu AK, Felicję za Gieysztorem i Magdalenę.


Przypisy:

1 Ziemiaństwo polskie 1795-1945. Pod red. Janiny Leskiewiczowej, Warszawa 1985, s.12; Andrzej Kwilecki, Ziemiaństwo wielkopolskie. Warszawa 1998, s. 11-13; Bogusław Gałka, Ziemianie i ich organizacje w Polsce lat 1918-1939, Toruń 1999, s. 23; Kryteria wyodrębniające ziemiaństwo (np. majątkowe, pochodzenia czy kulturalno-obyczajowe) stanowią przedmiot sporów wśród znawców tej problematyki. Przynależność do tej grupy według stanu majątkowego, przyjęta np. w okresie międzywojennym (spis z 1931 r.) ogranicza istotnie rozważania w szerszym kontekście kulturowym, obyczajowym czy teżświadomościowym.
2 Kwilecki, op. cit., s. 13

3 Michał K. Karpowicz, Pokolenie Księstwa Warszawskiego, Kadra oficerska ?pułku szwoleżerów gwardii Napoleona, W: ?Przegląd Historyczny? 1983, T. LXXIV, z. 1, s. 649

4 Stanisław Mackiewicz, Dom Radziwiłłów, Warszawa 1990, s. 169

5 Marek Tarczyński, Generalicja powstania listopadowego. Warszawa 1988, s. 173, 210.

6 Jerzy Skowronek, Heraldia Królestwa Polskiego. W: Encyklopedia historii gospodarczej Polski do 1945 roku. T.1, Warszawa 1981. s. 251.

7 Kwilecki, op. cit., s. 15

8 Stanisław Czerep, II Brygada Legionów. Warszawa 1991, s. 251

9 ibidem, s. 92

10 Organizacje ziemiańskie na ziemiach polskich. Warszawa 1929, s. 41.

11 Mackiewicz, op. cit., s. 229.

12 Piotr Stawecki, Polityka wojskowa Polski 1921-1926. Warszawa 1981, s. 64

13 13 Piotr Stawecki. Rodowód i struktura społeczna korpusu oficerskiego Drugiej Rzeczypospolitej, W: "Studia i Materiały do Historii Wojskowości" 1981, t. XXIII, s. 236-237

14 Stawecki, Polityka wojskowa..., s. 112.

15 Franciszek Kuciak, Życie codzienne oficerów Drugiej Rzeczypospolitej. Warszawa 1992, s. 21

16 ibidem, s.38

17 Grzegorz Cydzik, Ułani, ułani.... Warszawa 1983, s. 153.

18 Kusiak, op. cit., s. 67; Stanisław Radomyski wspomina o przyjęciach organizowanych przez hr. Alfreda Potockiego w Łańcucie na Boże Narodzenie, gdzie oficerowie otrzymywali po skrzynce koniaku i po jednym zającu., tegoż, Wspomnienia o odrębnościach, zwyczajach i obyczajach kawaleryjskich II Rzeczypospolitej. Pruszków 1994, s. 146, także s. 112, 134, 139.

19 Janusz Odziemkowski, Armia i społeczeństwo II Rzeczypospolitej. Warszawa 1996, s. 126.

20 Ibidem, s. 127.

21 Piotr Stawecki, Następcy Komendanta. Warszawa 1969, s. 136.

22 Gałka, op. cit., s. 193

NG 1 (490)