Ryszard Maciejkianiec

500 numerów "Naszej Gazety"

Pojawienie się 22 października 1989 roku pierwszego numeru "Naszej Gazety" zapoczątkowało nowy okres działalności wydawniczej, ukierunkowanej na potrzeby polskiego społeczeństwa na Litwie.

Był to pierwszy plon demokratyzacji życia, kiedy oprócz "niezmiennie trwającego na posterunku" "Czerwonego Sztandaru" pojawiło się pierwsze pismo niezależne, poszukujące drogi dla społeczeństwa i siebie w nowych warunkach dziejowych przemian.

Ukazujące się nieregularnie czterostronicowe pismo, które pod kierownictwem A. Płokszto podjęło się ostrych dyskusji na wcale nieproste tematy stosunków polsko - litewskich, rozchodziło się jak woda w trakcie odgórnego organizowania struktur Związku i pierwszych kampanii wyborczych. Było ono dzieckiem swego czasu - pismem ostrej walki, bezkompromisowych zarzutów, bezwzględnych sądów i jednoznacznych ocen. Mimo zmieniających się redaktorów (Z. Żdanowicz, H. Mażul i śp. W. Strumiłło) pismo, stając się regularnym tygodnikiem, udokumentowało cały szereg wydarzeń, ludzi, ich postaw i losów, odradzanie się polskiego szkolnictwa i kultury, poruszało różne aspekty naszej historii.

Tym, który pierwszy potraktował wydawany tygodnik jako zjawisko znaczące i trwałe był Władysław Strumiłło, poświęcając się temu ze znajomością sztuki dziennikarskiej i edytorskiej oraz swoistym jemu pełnym zaangażowaniem się, rozpoczął formowanie obecnego oblicza pisma, które po jego przedwczesnej i nieodżałowanej śmierci, było dane kontynuować obecnemu zespołowi.

Na szczęście niedługo po tym do pisma W. Tomaszewskiego "Draugyste, Drużba, Przyjaźń" "odeszli ci najlepsi", demonstrując tam odpowiedni poziom kultury i stosowną frazeologię.

Był to okres przełomowy w działalności wydawniczej "Naszej Gazety", umożliwiający zebranie nowego młodego, nieskażonego uprzedzeniami zespołu, wciągając również do współpracy lepsze pióra z Wilna, Polski czy nawet innych krajów. Po raz pierwszy można było poszukiwać wspólnie pomysłów i bez utrudnień je realizować. W ten sposób w listopadzie 1999 roku "Nasza Gazeta" znalazła się w sieci internetowej, stając się dostępną na całej kuli ziemskiej. W lutym 2000 roku wystartowaliśmy z magazynem historyczno publicystycznym "Czas", a strona internetowa zaczęła "obrastać" specjalnymi rubrykami, poświęconymi polskim szkołom, polskim zespołom, polskim organizacjom, muzeom i hotelom Wilna. Tak ruszyliśmy z "Moją małą ojczyzną", czy też dokumentacją dorobku ludzi zapomnianych, choć wielce zasłużonych dla Ziemi Wileńskiej na przykładzie Jana Obsta, czy badaniami związanymi z masakrą ludności w Koniuchach. Nie zapominając oczywiście w cotygodniowych reportażach o tych, co to nas żywią i bronią - przedsiębiorcach, działaczach oświaty i kultury czy też po prostu porządnych ludziach, których dorobkiem życia jest piękna rodzina i dobrze wychowane dzieci, rokujące nadzieję na przyszłość.

Rok 2000 był szczególnie trudny. 1 marca z redakcji wykradziono wszystkie komputery i środki łączności, zniszczono sieć komputerową, wykradziono archiwa i dokumenty. Z udziałem przyjaciół i środków własnych pracowników zespołu redakcji, działalność wydawniczą udało się cudem kontynuować. Gdy tylko straty zostały w znacznym stopniu naprawione ?3, 4 i 27 kwietnia następują ataki ze strony zorganizowanej grupy urzędników i innych osób, będących na utrzymaniu państwa jak to L. Janušauskiene - Paczykowska, J. Rybak, W. Tomaszewski, Z Palewicz, Z Balcewicz, J. Sienkiewicz, J. Mincewicz, T. Filipowicz itp., którzy nie mogli pozwolić na istnienie niezależnego od nich społecznego wydania, a którzy jak dotychczas, nawet po okradzeniu pisma, żadnego zainteresowania trudem wydawania "Naszej Gazety" nie wykazywali.

Kolejne i kolejne utrudnienia, piętrzone przez powyższe osoby, zainicjowany proces czy donosy do władz nie zmieniły determinacji zespołu, mającego pełną moralną i prawną rację do kontynuowania działalności wydawniczej.

Patrząc z perspektywy czasu zespół redakcji miał absolutną rację nie rezygnując z wydawania tygodnika w atmosferze trudnej czy też wnosząc środki na ratowanie pisma i otrzymując w zamian udziały w gazecie. 50 kolejnych numerów wydanych w tym okresie jest tego niezbitym dowodem. Za to należą się wyrazy szczerej wdzięczności naszym Czytelnikom i Przyjaciołom, jak też osobom, przybyłym na zjazd 14 maja 2000 roku. Ich pomoc i moralne poparcie pozwoliły nie tylko przetrwać okres trudny, ale i rozwinąć szereg nowych tematów.

Mimo upływu czasu cel wydawnictwa pozostaje nadal niezmienny - razem z Czytelnikami i społeczeństwem budować tu na Litwie nasze jutro, wzajemnie się wspierać i dbać, aby nasza tradycja, kultura, obecność i dorobek nie poszły w niepamięć.

"Nasza Gazeta", jak i każde pismo, będzie również krytycznie oceniać działania nieuczciwych i skorumpowanych urzędników, w tej liczbie i tych, którzy zostali wypromowani przez nasze skromne łamy, a dziś pełni buty i pychy o swoich obowiązkach wobec społeczeństwa i wyborców pamiętają tylko na słowach. Wyżej wymienione wydarzenia wyraźnie wykazały, jak daleko może być posunięta urzędnicza bezczelność i demagogia przy braku kontroli społecznej, w tym poprzez środki masowego przekazu.

Dlatego naszym wspólnym obowiązkiem, a polskich pism w pierwszą kolej, jest uświadomienie społeczeństwu, iż urzędnik jest utrzymywany z naszej kieszeni i dlatego powinien uczciwie służyć obywatelom, a nie na odwrót, i że jego zachowanie niedwuznacznie dowodzi, iż dziś pilnuje on jeszcze niestety własnego, a nie społecznego interesu. Ze smutkiem należy stwierdzić, iż rządzący w rejonach wileńskim i solecznickim nie stanowią wyjątku, a w bardziej swojskie dla nas biało - czerwone szaty stroją się w decydującej mierze dla pozorów i wygody. I ich uzasadniona krytyka nie powinna być odbierana jako spory między Polakami - działania i zachowania się urzędnika Polaka czy Litwina, powinny być jednakowo kontrolowane i czytelne dla społeczeństwa. Jest to naszym obowiązkiem i sprawdzoną metodą budowania obywatelskiego państwa prawa.

Przed nami kolejne numery i kolejne nowe tematy, kolejne i kolejne wydarzenia i postacie w "Czasie" z bogatej historii Ziemi Wileńskiej. Chcemy je wydawać wspólnie z naszymi Czytelnikami i Przyjaciółmi, apelując ożyczliwe rady, współpracę, rozpowszechnianie "NG" oraz wsparcie.

NG 11 (500)