Beata Garnytë

Zwierciadło duszy i umysłu

W roku 2000 księgozbiór Biblioteki im. Adama Mickiewicza w Wilnie liczył 607470 pozycji, korzystało zaś z niego 20797 czytelników, w tym 4329 dzieci. O pracy tej jednej z największych wileńskich bibliotek opowiedziały Alvyda Skuodytë, zastępca dyrektora do spraw nauki oraz starszy bibliotekarz Atolija Krulis.

- Kto może zostać czytelnikiem waszej biblioteki?

- Naszym czytelnikiem może zostać każdy, kto przestrzega ustalonych przez bibliotekę reguł - mówiła pani Alvyda Skuodytë. Ci, którzy chcą się zapisać do naszej biblioteki muszą przede wszystkim okazać paszport, jak też zapłacić 5 Lt za bilet. Dotyczy to zarówno mieszkańców Wilna, jak też i tych, którzy przybywają do nas z innych regionów Litwy, z tą tylko różnicą, że ci ostatni chcąc wypożyczyć książki, muszą wpłacić kaucję (minimum 30 Lt, suma ta się różni w zależności od wartości wypożyczanych książek). Korzystanie z usług czytelni jest natomiast bezpłatne.

Dzieci, które się chcą do nas zapisać, muszą przynieść dowód jednego z rodziców albo któregoś z opiekunów. Chciałabym podkreślić, że za bilet płacić oni nie muszą.

Jak wynika z praktyki, pożyczone książki - to rzecz, o której łatwo się zapomina. Dlatego też na początku każdego roku prosimy naszych czytelników o wypełnienie albo też o poprawienie tzw. karty rejestracyjnej, zawierającej m. in. dokładne miejsce zamieszkania, a wszystko potrzebne jest po to, by wiedzieć, gdzie wypożyczone książki mamy później szukać.

Nie zawsze, oczywiście, to pomaga. Dłużników mamy sporo - corocznie książek nie zwraca nam około 3 tysięcy osób. W ten sposób biblioteka co roku traci ponad 15 tys. Lt.

- Biblioteka jednak to nie tylko wypożyczalnia...

- Nasi czytelnicy często mówią, że idą do biblioteki, w rzeczywistości mają jednak na myśli tylko jeden jej dział - wypożyczalnię. Przyznam, że dział ten jest naprawdę największy (wg danych za rok 2000 wypożyczyć tu można było 282576 pozycji, co stanowiło 46,40% całego księgozbioru), zbiory naszej biblioteki są jednak znacznie bogatsze. Dlatego też w przypadku, gdy któryś z naszych czytelników nie znajduje potrzebnej książki w wypożyczalni radzimy mu zwrócić się do czytelni - tam pozycję tę znajdzie na pewno. Możemy, co prawda nie mieć wszystkich książek, które ukazały się w latach 1990 - 1994. Odbywało się wówczas wiele reform, w związku z czym biblioteki miały wówczas mniej środków na zakup nowych książek. Sytuacja się polepszyła w roku 1995, od tego czasu bowiem nasza biblioteka otrzymuje tzw. egzemplarz obowiązkowy. Oznacza to, że każda litewska oficyna wydawnicza ma obowiązek przysłać nam po jednym egzemplarzu wydanych przez siebie książek. Niestety, w praktyce nie zawsze tak jest, nie wszystkie wydawnictwa temu się podporządkowują. Podobnie sytuacja wygląda z periodykami.

W pracy pomaga nam to, że mamy uniwersalny księgozbiór. Są u nas książki z różnych dziedzin wiedzy - z filozofii i psychologii, matematyki i chemii, literatury pięknej i technicznej.

Wracając do struktury naszej biblioteki, chciałabym zaznaczyć, że oprócz wypożyczalni i czytelni ogólnej, nasi czytelnicy mogą korzystać m. in. z Czytelni Austriackiej i Szwajcarskiej, z działu bibliograficznego i informacyjnego, z funduszu krajoznawczego, działu literatury dziecięcej. W październiku br. planujemy również otworzyć Dział Sztuki, o ile budowlani wywiążą się ze swych zobowiązań i ukończą do tego czasu remont. Czytelnicy będą mogli tam znaleźć około 40 tys. książek, periodyków, dzieł wizualnych poświęconych sztuce.

- Można u was korzystać również z internetu...

- Tak, w czytelni informacyjnej (mieści się ona na drugim piętrze) mamy obecnie 4 komputery. Komputery są również w dziale literatury dziecięcej. Za godzinę korzystania z internetu nasi czytelnicy muszą zapłacić 4 Lt, uczniowie zaś 3 Lt. Chciałabym podkreślić, że korzystać z własnych dyskietek nie pozwalamy. Czytelnicy muszą nabyć je u nas i dopiero wówczas potrzebną im informację nagrać.

Niestety, obecnie liczba korzystających z podobnych usług znacznie się zmniejszyła - w ciągu dnia z usług internetowych korzysta jedynie około 16 osób. Poważną konkurencję stanowią dla nas powstałe nieopodal kawiarnie internetowe.

Od niedawna mamy też własne strony w internecie. Całą informację o naszej bibliotece znaleźć można pod adresem: www.amb.lt.

- Jakie książki są obecnie najbardziej popularne?

- Są u nas książki w 20 językach. Dominuje tu, oczywiście, literatura w języku litewskim, sporo też literatury mamy w języku rosyjskim, tu jednak już się staramy robić pewną selekcję, zainteresowanie tą literaturą ciągle się zmniejsza. Co roku analizujemy, jakie są potrzeby naszych czytelników, co czytają, o co pytają. Robimy badania socjologiczne, które informują o tym, co interesuje nasze społeczeństwo. Jak wynika z ostatnich badań, język rosyjski zna coraz mniej ludzi, a więc i czyta w tym języku znacznie mniej osób.

Podobnie sytuacja wygląda z literaturą w języku polskim. Mamy około 26 tys. książek w tym języku. Niestety, w większości są to już dzieła nieco przestarzałe. Nigdy nie mieliśmy możliwości przemyślanego formowania księgozbioru w języku polskim. W czasach radzieckich książki mogliśmy otrzymywać jedynie z oficjalnych źródeł, a i tak literatura polska w owym czasie była bardzo popularna. Polska była dla nas oknem na Europę. Na język polski tłumaczone były dzieła wielu autorów zachodnich, co u nas było nie do pomyślenia.

Obecnie sytuacja jest nieco inna. Książki trafiają do nas w różny sposób. W większości są to prezenty dużych wydawnictw, gdyż na własnoręczne formowanie księgozbioru w tym języku nadal brakuje nam środków. Robimy to, na co nas stać, uważamy bowiem, że każdy człowiek powinien znać swój język, swoją kulturę, swe korzenie i język kraju, w którym mieszka.

Wg danych za rok 2000 Polacy stanowią 12,6% naszych czytelników, Rosjanie - 16,1%, Litwini - 70%. 90,6% naszych dorosłych czytelników czyta w języku litewskim, 49% - w języku rosyjskim, 17, 2% w języku polskim - takie i podobne dane wpływają na formowanie naszego księgozbioru.

- Chciałabym tu podkreślić - mówiła pani Atolija Krulis, - że nie przyjmujemy książek używanych, pochodzących z prywatnych zbiorów albo też z innych bibliotek, a to przede wszystkim ze względu na to, że są to najczęściej dzieła niepotrzebne samym ofiarującym. Nie mamy miejsca na stare rzeczy. Stare książki są najczęściej nieaktualne, młodzież rzadko też po nie sięga. Chętnie czyta natomiast literaturę programową, krytykę, dzieła biograficzne. Książka musi być elegancka, przyjemna w użyciu. Człowiek idzie do księgarni, bo chce kupić nową książkę, podobnie jest i w bibliotekach. U nas na półkach mogą stać bardzo dobre książki, ale jeżeli będą one stare, obłapane, żaden czytelnik nie weźmie je do ręki, bo już na wstępie dojdzie do wniosku, że są to mało wartościowe dzieła. Dlatego też jeszcze raz podkreślam, że do naszej biblioteki muszą trafiać książki w bardzo dobrym stanie, najlepiej nowe. Do tego zaś potrzebna jest nam pomoc ze strony Polski, tej zaś w dniu dzisiejszym nie odczuwamy. Mam wrażenie, że nasza biblioteka została zapomniana. W pierwszych latach Litwy niepodległej ambasadorzy Polski chętnie z nami współpracowali, organizowali spotkania z wydawcami, w tym m. in. z "Czytelnikiem" albo też "WSiP". W murach naszej biblioteki organizowane były wystawy nowości wydawniczych, po czym dzieła te z reguły zostawały u nas - w ten sposób znacznie wzbogaciliśmy swój księgozbiór. Nie byłoby to możliwe, gdyby nie pomoc ludzi, myślących o przyszłości swoich rodaków.

Owoce nawiązanych wówczas kontaktów zbieramy również dziś, przypomnę tu niedawne targi książek i wystawę, którą w murach naszej biblioteki zorganizowało "WSiP". Również i tym razem zaprezentowane książki zostały u nas.

Młodzi ludzie często pytają nas np. o podręczniki z matematyki czy informatyki, my zaś nowych książek z tych dziedzin nie mamy. Państwo na zakup nowości wydawniczych daje raz w rok kilkaset litów, za taką sumę nie możemy kupić wszystkich interesujących nas pozycji.

Nikt nie jest obecnie zainteresowany być pośrednikiem pomiędzy naszą biblioteką a wydawnictwami, u których moglibyśmy zamawiać książki. Kiedyś od tego zaczynałam - nawiązywałam kontakty, szukałam ofiarodawców. Z czasem jednak doszłam do wniosku, że zanim ja będę to robiła, do biblioteki będą trafiały nowe książki, ale jeżeli raz nie zadzwonię czy nie napiszę, kontakt się urwie. Innego źródła, z którego wydawcy polscy mogą się dowiedzieć, że są nam potrzebne te lub inne książki, jak na razie nie ma. Dobrze byłoby, gdyby zajęła się tym jakaś organizacja.

- Biblioteka Adama Mickiewicza może się poszczycić Czytelnią Austriacką i Szwajcarską, nie ma tu natomiast Czytelni Polskiej...

- Przed laty mieliśmy w planie utworzenie takiej czytelni, w której każdy czytelnik mógłby znaleźć literaturę informacyjną o Polsce i Polonii, słowniki, encyklopedie. Odbywałyby się tam różnego rodzaju spotkania, uroczystości... Dyrekcja biblioteki wyraziła zgodę na utworzenie Czytelni Polskiej, sama jednak nie mogłam jej urządzić, zabrakło tu przede wszystkim pomocy ze strony Polski. Wspomniane wyżej Czytelnie Austriacka i Szwajcarska istnieją zaś tylko dzięki placówkom dyplomatycznym tych państw. Ambasadorzy Austrii i Szwajcarii okazują naszej bibliotece przede wszystkim pomoc pieniężną - to oni właśnie przyznali środki na remont sal i czytelni, przywieźli komputery, telewizory, sprezentowali książki. Obecnie zaś chcą naszej bibliotece ofiarować jeden z najlepszych fortepianów... Nie ma w Wilnie za dużo Austriaków, nie ma i Szwajcarów, dyplomaci tych państw wspierając naszą bibliotekę z myślą przede wszystkim o mieszkającej w stolicy młodzieży - chcą, by młodzi ludzie uczyli się języków, za pomocą których mogliby nawiązać wiele nowych kontaktów.

Nie trzeba się łudzić, że zajmie się tym strona litewska, pieniędzy brakuje dziś bowiem na wszystko. Coraz częściej spotykamy się z wypowiedziami, że najlepiej byłoby zamknąć jak najwięcej bibliotek. Robimy wszystko, by tego uniknąć.

- Pomagają nam w tym zresztą imprezy, wystawy książek, spotkania ze znanymi pisarzami i ludźmi sztuki, które odbywają się w murach naszej biblioteki - mówiła pani Alvyda Skuodytë. - Na reklamę pieniędzy oczywiście nikt nam nie daje i nie da. O działalności biblioteki i zgromadzonych tu "skarbach" musimy więc informować społeczeństwo w inny sposób - właśnie poprzez wspomniane wyżej imprezy. Staramy się, by były one zawsze aktualne i dobrze zorganizowane. Przykładem tego mogą być chociażby dni dialektów litewskich, które organizujemy w ramach trwającego obecnie roku języków europejskich. W ten sposób chcemy zaprezentować bogatą kulturę i obyczaje Żmudzinów, Dzuków, Auksztotów, ich język i sposób myślenia. Musimy znać swoje korzenie.

- Dziękuję za rozmowę.

Na zdjęciach: starszy bibliotekarz Atolija Krulis ze współpracownicą w czytelni; Zita Tiukđienë kierownik działu bibliografii i informacji

Fot. Bronisława Kondratowicz

NG 22 (511)