Józef Bujnowski
(1910 - 2001)

Poemat biograficzny

Szedłem przez noc - a ręce miałem w słońcu.
I to jest wszystko z opowieści o lirze.
Motyw spojrzenia wstecz: skąd cień
skinął nakazem milczenia: zemstą zaświatło rąk.

Już los obrócił na dół dłoń i kciuk
za grzech liryczny: słowo
wiadomości dobrego i złego
za świętokradztwo metafory: dotyk lazuru
i zdradę prawd zamkniętych w rytm
wydarty z jądra law i zjaw
kosmiczny rytm
i wieść oświetle.
Szedłem przez noc - a ręce miałem w męce.
I to jest wszystko z opowieści ożyciu.
Mój naród kładł na barki me i w pierś rzucał,
co mógł
i kłody spraw swych ciskał
do mych nóg
abym się w stalagmitach zmyśleń zamknąć nie mógł
ani odgrodzić się bym w stanie był
w zacisze pieśni.

W pa1ce / od wszystkich twardych praw / zgrabiałe
w mój dziesięciogodzinny dzień
wykreślony z notatnika podróży
i miary wiersza -
w palce wplątane niezdarnie w tryby maszyn
zmęczone biegiem długich mechanicznych godzin
biorę pióro
aby napisać retoryczny poemat
o tym
że niepotrzebny wam mój wiersz
aniżadna ze spraw
których posłańcem byłem
stamtąd.

Zimno odmierzam czas i znak
co dzieli
i kreślę ostatni akt
mej poetyckiej woli
aby nie mówił nikt
imienia
mojej rzeczy.

Szedłem przez noc - a ręce miałem w pętaeh.
/Z tomiku poezji "Lipowy witraż" Londyn 1954. /

NG 29 (518)