Zofia Zdanowicz

Pamięci akowców

Dziś wspominam tych bez wieńców
Takich młodych zapaleńców.
W jutrznię Polski zapatrzeni,
Co zostali zwyciężeni.

Tam na Wschodzie co zostali,
Wolności nie oglądali,
Choć walczyli jak lwy młode,
Lecz dostali śmierć w nagrodę.

Po wsiach, lasach, pochowani,
Bardzo często zapomniani.
Czasem tylko krzyż na korze
O nich przypominać może.

Kilka liter z ich imienia
Przypomina ich istnienia,
Że tu kiedyś młodzi, śmiali
Za Ojczyznę życie dali.

Choć litera mchem zarośnie,
Lecz na grobie krzak wyrośnie,
Kwieciem się okryje wiosną
I zaszumi pieśń żałosną.

Może ptaszek im zaśpiewa
I zapłaczą deszczem drzewa.
Gwiazdy świece im zapalą,
Nad ich losem się użalą.

Zimą śnieg ich tam utuli
Miękką ręką, jak matuli,
A lśniące sople lodowe
Złożą wieńce kryształowe.

Leśne dzwonki, ten kwiat drobny
Im zadzwonią marsz żałobny,
Albo może brzoza biała
Będzie nad nimi płakała.

Z tomiku wierszy autorstwa Zofii Zdanowicz

Pod wileńskim niebem,Gdańsk 1998 r.

NG 40 (529)